Ukryte źródło piękna, to jedna tych książek, w czasie czytania której co jakiś czas przybijałam wirtualną piątkę z autorką: ja też tak robię! To samo mówię swoim pacjentom! Super pomysł!

Myślę, że wielu z nas mniej lub bardziej zdaje sobie sprawę z tego, że skóra jest odzwierciedleniem ogólnego stanu zdrowia. Przy zbyt wysokim TSH wysusza się i łuszczy, po potężnej porcji śmieciowego jedzenia często jest obsypana wypryskami, a po ostrym posiłku czerwienieje. Te objawy, to efekt komunikacji zachodzącej w naszym ciele za pomocą mechanizmu zwanego osią jelita-mózg-skóra. To właśnie ten szlak wzięła na warsztat Whiteney Bowe doktor dermatologii i autorka książki Ukryte źródło piękna

Jak sama jednak podkreśla, w tej książce nie chodzi wyłącznie o odzyskanie promiennej skóry poprzez dobranie odpowiedniej pielęgnacji czy suplementacji. Droga do posiadania pięknej cery powinna być celem samym w sobie, powinna sprawiać nam przyjemność i niejako przy okazji przyczyniać się do poprawy stanu skóry, bo promienna skóra jest odbiciem ogólnego stanu zdrowia. Ta droga, to nauka robienia małych kroków, wyrobienia sobie prostych nawyków poprawiających jakość naszego życia i przy okazji usprawniających komunikację na szlaku jelita-mózg-skóra.

małe kroki mają wielką moc

I właśnie to uwiodło mnie w tej książce – nacisk na ważność diety oraz drobne zmiany, małe kroki. Nie wszystko na raz! Żaden pacjent nigdy nie powinien usłyszeć od lekarza czy dietetyka prośby o porzucenie z dnia na dzień wszystkiego, co do tej pory nadawało jego życiu smak czy sens (za wyjątkiem naprawdę krytycznych sytuacji). Tak ogromnie poświęcenie zazwyczaj przynosi skutek odwrotny od zamierzonego i warto o tym pamiętać komunikując się z pacjentem.

Kluczem do sukcesu jest zdrowy rozsądek i znalezienie złotego środka. A dla każdego leży on zupełnie gdzie indziej.

ukryte źródła piękna
Ukryte źródło piękna wyd. Galaktyka

Czy wiesz, że gdyby rozciągnąć skórę dorosłego człowieka, zajęłaby ona obszar ok. 1,5–2 metrów kwadratowych? To naprawdę sporo, trudno więc oczekiwać, że skóra jest odosobnionym organem, który działa „na własny rachunek”. Jej stan zależy od stanu zdrowia i od tego, co dzieje się w organizmie. Dodatkowo, powierzchnię skóry zasiedlają miliardy bakterii wpływających na zdrowie. Jeśli ten ekosystem zostanie zachwiany przez niewłaściwą pielęgnację czy dietę z całą pewnością odczujemy to boleśnie. A skóra nie omieszka dać nam znać, że coś jest nie tak wysyłając na swoją powierzchnię pryszcza albo inną niedoskonałość. 

Dlatego dieta powinna być pierwszym czynnikiem, który podlega modyfikacjom w przypadku problemów ze skórą. A stosując się do programu naprawczego zaprezentowanego w książce możemy liczyć nie tylko na poprawę cery, ale „przy okazji” na utratę wagi, zwiększony poziom energii, lepszy sen, obniżenie poziomu stresu, obniżenie poziomu lęku, redukcję zaparć czy wzdęć. Same plusy!

W trzytygodniowym programie naprawczym zaproponowanym przez autorkę znajdziesz nie tylko smaczną dietę złożoną z nieprzetworzonych produktów zbożowych o niskim indeksie glikemicznym, fermentowanego nabiału, produktów bogatych w antyoksydanty (witaminę C i E, likopen, polifenole, cynk, kwasy omega 3), pro i prebiotyków. Będziesz też musiał wygospodarować czas na takie codzienne rytuały jak medytacja, ćwiczenia i sen. Czysta przyjemność, czyż nie?

ukryte źródło piękna

To jedna z tych książek “dla każdego”. To pozycja, która odmieni życie nie tylko nastolatków borykających się z trądzikiem młodzieńczym. Dzięki niej możesz zahamować starzenie się skóry, złagodzisz objawy łuszczycy i egzemy czy oczyścisz cerę z niedoskonałości.

Poradnik podzielony został na trzy części. Pierwsza z nich przedstawia czym jest oś jelita- mózg-skóra i jak chaos w naszych jelitach przekłada się na stan naszego organizmu i cery. Druga część książki, to codzienne rytuały i ich wpływ na skórę. Sen, aktywność fizyczna i medytacja czasem potrafią zdziałać więcej niż najlepszy krem. Trzecia część, to konkretny  plan działania łącznie z przepisami (nie tylko kulinarnymi) rozpisany na 3 tygodnie. Celem jest promienna i zdrowa skóra! Wchodzisz w to?

To tylko trzy tygodnie, a mogą odmienić Twoje całe życie…

złote mleko

Przepis na „złote mleko”, czyli cudownie rozgrzewający napój przeciwzapalny z książki Whiteney Bowe. U mnie zabrakło jedynie oleju kokosowego, bo nie mam w domu.

złote mleko – przepis

2/3 filiżanki niesłodzonego mleka migdałowego
mały kawałek kory cynamonu
1 łyżka miodu
1 łyżka oleju kokosowego
1/4 łyżeczki ziaren czarnego pieprzu
1/2 łyżeczki sproszkowanej kurkumy
1 kawałek świeżego imbiru (2–3 cm), obranego i pokrojonego w cienkie plasterki
1 filiżanka przefiltrowanej wody
szczypta cynamonu


Zmieszaj wszystkie składniki w garnuszku i postaw na średnim ogniu. Mieszaj tak długo, aby konsystencja napoju była jednolita. Następnie doprowadź mieszankę do lekkiego wrzenia. Zmniejsz ogień i gotuj na wolnym ogniu do momentu połączenia się smaków (ok. 15 min).

„Złote mleko” możesz przechowywać w lodówce do 4 dni.

Zerknij na mój wpis dotyczący wskazówek żywieniowych na mocne włosy>>