dieta na cellulit – zacznij już dziś

dieta na cellulit – zacznij już dziś

Dieta na cellulit – czy to jest potrzebne? Tak, wiem – maxi spódnice są na topie, sama je uwielbiam. Jednakże, czego by nie mówić o modzie… lato nadchodzi wielkimi krokami. A chyba fajnie byłoby za kilka miesięcy wbić się w szorty, bikini czy krótką spódniczkę. Bez krępacji, wstydu czy tłumaczenia sobie “przecież każdy ma cellulit” 😉

Skórka pomarańczowa, czyli cellulit, to nic innego jak nieprawidłowe rozmieszczenie tkanki tłuszczowej spowodowane nadmiarem estrogenów. Jest to też prawdziwa zmora nie jednej kobiety… Szacuje się bowiem, że dotyka ponad 80 % kobiet. Rzadko dotyka mężczyzn… Nie powiem, żebym im nie zazdrościła 😉

Walka z cellulitem jest złożona, nierówna i długotrwała. Niestety, tak jak nie ma jednej, skutecznej pigułki tak, niestety nie wymyślono jeszcze diety-cud, czy magicznego zabiegu, który mógłby całkowicie i na zawsze wyeliminować ten mało estetyczny defekt. Najskuteczniejsza metoda pozbycia się tego “czegoś” z naszej skóry, to walka dwutorowa: od wewnątrz (dieta oraz preparaty farmaceutyczne) i od zewnątrz (gimnastyka, zabiegi oraz żele i masaże). Tylko takie skoncentrowane i wielotorowe działanie może przynieść widoczne efekty.

Zatem zacznij już dziś!

celulit

dieta na cellulit

Odżywianie odgrywa istotną rolę w walce z cellulitem, dlatego warto zapoznać się z podstawowymi zasadami “anty-pomarańczowej” diety. I chociaż prawidłowe odżywianie, nawet do spółki z zabiegami nie zlikwiduje w 100% defektu, to może go w znacznym stopniu zminimalizować poprzez: poprawę tempa przemiany materii, przyspieszenie spalania tkanki tłuszczowej, poprawę krążenia krwi i limfy oraz usunięcie nadmiaru wody z organizmu.

Aby to się jednak stało nasze codzienne pożywienie powinno obfitować w wodę (!!!), warzywa, pełnowartościowe białko oraz nienasycone kwasy tłuszczowe i pełnoziarniste produkty zbożowe. I nie może to być krótki jednorazowy zryw tydzień przed urlopem, a nasze codziennie nawyki na następne lata!

O CO CHODZI Z TYM UROZMAICENIEM>>

barwniki na cellulit

Włącz do swojego menu warzywa – dodawaj je do każdego posiłku. Poza tym 1-2 razy dziennie zjedz owoc. Szczególnie pomocne będą tu warzywa oraz owoce bogate we flawonoidy, jedną z ich funkcji jest nadanie roślinom barwy (ta informacja ułatwi nam ich szukanie)! Po pierwsze im bardziej wybarwiony owoc lub warzywo, tym więcej flawonoidów. Po drugie, najintensywniejszy kolor jest zazwyczaj w skórce. Czyli – jemy kolorowo i jak tylko się da, to nie obieramy warzyw i owoców.

Jeśli masz ochotę chrupać coś w trakcie pracy czy oglądania filmu – proszę bardzo, niech to będą buraki, papryka, dynia, szparagi, pomidory, seler, ogórki, marchew, szpinak czy jarmuż. Nie zapominaj o warzywach strączkowych oraz kapustnych: jedz fasolkę szparagową, soczewicę, fasolę, ciecierzycę, kapustę, brukselkę.

Doskonałymi źródłami tych związków są także przyprawy – zarówno świeże, jak natka pietruszki czy koperek, jak i suszone (tu też szukamy intensywnego koloru): chilli, kurkuma, cynamon, goździki, ale również tymianek czy bazylia.

Jak najczęściej jedz kiełki, a jeśli dobrze tolerujesz to i cebulę oraz czosnek = najlepiej na surowo!

Please wait...

dziękuję, zajrzyj do swojej skrzynki i potwierdź chęć pobrania e-booka

Owoce ogranicz do max dwóch porcji dziennie, ale nie rezygnuj z nich całkowicie: sięgaj po niskokaloryczne i kolorowe owoce jagodowe (maliny, truskawki, porzeczki czy jagody i borówki), ale i banany, grejpfruty (jedz je razem z białą gorzkawą skórką!), świeżego ananasa, kiwi czy nasze krajowe jabłka. Do minimum ogranicz owoce suszone, natomiast całkowicie i na zawsze odstaw soki owocowe – szczególnie te z kartonika, zapomnij o owocach kandyzowanych!

białko na gładką skórę

Pamiętaj także o optymalnej ilości protein. Jeśli nie potrafisz całkowicie wyeliminować mięsa, to przynajmniej dwa razy w tygodniu zrezygnuj z niego na rzecz ryb – takich jak: śledzie, dorsz, szprotki, makrela czy pstrąg. Ważne, by nie były to ryby smażone, najlepiej przygotuj je na parze lub w piekarniku z dużą ilością warzyw. Kolejne dwa mięsne dni zamień na dni wege – sięgnij po ciecierzycę, soczewicę czy którąś z fasoli (produkty te możesz dodać do głównego dania obiadowego, jak również przyrządzić z nich pastę, hummus czy upiec pasztet). Dieta na cellulit, to dieta obfitująca w warzywa – także strączkowe.

Nie żałuj sobie także jaj – są doskonałym posiłkiem same w sobie (pod postacią np. jajecznicy), ale to też świetny dodatek białkowy np. w sałatce.

nie rezygnuj z oleju

Pamiętaj o ograniczeniu tłuszczów zwierzęcych (tłuste mleko, pełnotłusty nabiał, smalec, parówki, tłuste wędliny itp.), ale nie rezygnuj w 100% z tłuszczu! Oleje roślinne, szczególnie te bogate w witaminę E i NNKT są bardzo wskazane! Dodatkowo, posypuj swoje dania zmielonymi ziarnami siemienia lnianego, jedz pestki słonecznika, dyni i orzechy włoskie. Także surowe kakao zawiera cenne kwasy tłuszczowe (oraz wspomniane już wyżej flawonoidy) i mnóstwo składników mineralnych – dodawaj je do porannej owsianki czy koktajli.

RANKING OLEJÓW, sprawdź NA CZYM SMAŻYĆ, A CO DO SAŁATKI?

pij, na zdrowie!

I co najważniejsze: nawadniaj organizm. Poza pożywieniem, każdego dnia należy wypijać około 2 litrów wody. Najlepiej jeśli zdecydujesz się na wodę mineralną (może być z plasterkiem cytryny, ogórka, listkiem mięty albo łyżeczką chia). Włącz także zioła wspomagające przemianę materii czy usuwające nadmiar wody z organizmu (pokrzywa, mniszek, kasztanowiec, ogórecznik). Pij zieloną herbatę, soki warzywne oraz koktajle.

Po co pić wodę>>

zielona-herbata-banan

koktajl na bazie zielonej herbaty z napojem migdałowym i bananem

dieta na cellulit

Definitywnie odstaw:

  • cukier (biały, brązowy, trzcinowy, syrop glukozowo-fruktozowy i in.),
  • wszelkiego rodzaju słodycze (szczególnie te sklepowe – wafelki, ciasteczka, herbatniki, rogaliki, słodkie bułki itp.),
  • słodkie napoje mleczne (np. jogurty owocowe, “do picia”, desery mleczne – nawet te “wspomagające trawienie” czy reklamowane jako super zdrowe zastępujące śniadanie),
  • słodzone napoje (zarówno soki czy napoje owocowe, jak i słodkie napoje typu cola),
  • sól (oraz mieszanki przypraw typu vegeta, kostki rosołowe, dania instant – sosy, zupy i innego rodzaju fixy),
  • białą mąkę oraz wszelkie dania z niej zrobione (ciasta, bułki, rogaliki, chleby, makarony, oczyszczone drobne kasze czy płatki błyskawiczne),
  • kawę
  • i alkohol (tak, piwo, to też alkohol).

owsiane-z-konopiami2

ciasteczka owsiane bez cukru (tu przepis)

to nie dieta, to zmiana nawyków

Warto także zdać sobie sprawę, że modyfikacje które wprowadzimy od dziś do diety powinny towarzyszyć nam już całe życie. Jak każda dieta, także i ta nie może być tylko chwilowym kaprysem… A na efekty niestety ale trzeba poczekać, przynajmniej kilka tygodni.

Zatem do roboty!!! 🙂

JAGODZIANKI ORKISZOWE – PRZEPYSZNE

JAGODZIANKI ORKISZOWE – PRZEPYSZNE

To moje drugie własnoręcznie lepione jagodzianki! Gdybym wiedziała, że robi się je tak szybko pewnie zaczęłabym swoją przygodę z jagodziankami znacznie wcześniej… Zawsze jednak oddalałam tę myśl od siebie sądząc, że jagodzianki to całe godziny pracy, ręce upaćkane w jagodach po łokcie i nie wiadomo co jeszcze 🙂 No ale… było minęło! Rozkręcam się, jeszcze trochę a zacznę sprzedawać bułki z owocami – tylko nad kształtem muszę popracować 😉

Skorzystałam z przepisu Kwestii Smaku (zmieniłam tylko mąkę, dałam orkiszową 1:1 z pszenną). Wieczorem zagniotłam ciasto, a rano nie dość, że ulepiłam i upiekłam bułeczki, to jeszcze zdążyłam pójść do pracy (no dobrze, przyznaję – nie na 8.00).

Bułeczki zrobiły furorę – nawet moi Rodzice zazwyczaj krytycznie nastawieni do moich wypieków zajadali się ze smakiem! Nie usłyszeć od Taty “mogłyby mieć więcej glutenu” czy “znowu bez cukru” to najlepsza rekomendacja… 😉

jagodzianki przepis

jagodzianki – przepis:

Przepis na około 25 – 30 małych bułeczek

  • 2 łyżeczki suchych drożdży instant
  • 2 łyżki ciepłej wody
  • 250 g mąki pszennej*
  • 250 g mąki orkiszowej*
  • 50 g cukru
  • szczypta soli
  • 5 jajek
  • 300 g masła klarowanego, bardzo miękkiego**
  • oraz około 150 – 200 g jagód (16 płaskich łyżek stołowych) i 2 łyżki cukru pudru

*w oryginale 500 g mąki pszennej
**w oryginale 350 g masła

jagodzianki orkiszowe

dzień wcześniej

Drożdże wymieszać z ciepłą wodą, przykryć i odstawić na 10 – 15 minut (po tym czasie powinny się spienić, jeśli nic się nie dzieje, należy powtórzyć z innymi drożdżami). Do dużej miski przesiać mąkę, dodać rozpuszczone w wodzie drożdże, cukier, sól i 3 jajka. Składniki mieszać drewnianą łyżką, aż się połączą. Stopniowo dodawać pozostałe 2 jajka, wyrabiając ciasto ręką. Wyrabiać przez około 10 minut, aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Ciasto jest gotowe gdy przykleja się do boków i dna miski. Będzie miało rzadką konsystencję – nie trzeba dodawać więcej mąki! Można też wyrabiać mikserem, najpierw na wolnych obrotach, później zwiększyć do średnich.

Stopniowo dodawać masło, wciąż miksując. Naczynie z ciastem przykryć folią i odstawić w ciepłe miejsce bez przeciągów, do czasu aż podwoi swoją objętość, na około 1 i 1/2 do 2 godzin. Następnie uderzyć pięścią w ciasto w celu odgazowania, ponownie przykryć i wstawić do lodówki na całą noc.

następnego dnia

Rano ciasto rozwałkować na placek grubości ok. 1 cm, na lekko posypanej mąką powierzchni. Pokroić na kwadraty o boku około 6 – 7 cm. Każdy kwadrat delikatnie rozpłaszczyć palcami, nakładać po 1 płaskiej łyżce jagód, oprószyć szczyptą cukru pudru. Składając wszystkie rogi ciasta do środka, bardzo dokładnie zlepiać boki tworząc kształt koperty. Odwrócić na drugą stronę i układać łączeniem do spodu, w odległości około 2 – 3 cm od siebie, na blasze (lub blachach) wyłożonej papierem do pieczenia. Luźno przykryć folią i odstawić do wyrośnięcia na około 1 i 1/2 godziny.

Piekarnik nagrzać do 190 stopni. Wierzch bułeczek można posmarować roztrzepanym jajkiem (ja nie smarowałam). Piec na złoty kolor przez około 15 – 18 minut. Drugą partię jagodzianek, z drugiej blachy, w dobrze nagrzanym już piekarniku należy piec krócej, przez około 13 – 15 minut. Studzić na blaszce ustawionej na metalowej kratce.

Bułeczki najlepiej przechowywać w lodówce. Po wystudzeniu wierzch można polukrować.

jagodzianki dietetyk

komentarz z czerwca 2018

Do tych bułek doskonale pasują także wiśnie, czereśnie, porzeczki oraz (trochę mniej, ale też da się zjeść) brzoskwinie 🙂

 

 

jak zrobić dżem truskawkowy bez cukru

jak zrobić dżem truskawkowy bez cukru

Co dom, to inny sposób na truskawki, ja kolejny już rok stawiam na dżemy bez cukru! Truskawki są tak doskonałe w smaku, że aż żal psuć ten smak cukrem. Dziś zatem przedstawię Wam swój pomysł na dżem truskawkowy bez cukru.

Przetwory bez dodatku żadnego słodzika polegają na duszeniu owoców (lub warzyw) we własnym soku z odrobiną soli (morskiej, himalajskiej, gruboziarnistej). Ten sposób przetwarzania nazywa się janginizacją.

przetwory bez cukru

Przy produkcji dżemów bez cukru warto mieć świadomość, że cukier (ile by złego o nim nie mówić) jest  doskonałym konserwantem! Dlatego tu w sposób szczególny trzeba dbać o wysoką jakość owoców oraz o to, by słoiki były bardzo dokładnie wyparzone, wygotowane lub wypieczone w piekarniku (około 30 minut w temperaturze minimum 100 st. C).

Gotowe przetwory warto też poddać pasteryzacji.

dżem truskawkowy bez cukru

zagęszczanie domowych dżemów

Jeśli chodzi o zagęszczanie dżemów – drogi są dwie, właściwie to nawet trzy…

  1. smażymy owoce tak długo aż otrzymamy idealną dla nas konsystencję (może to trwać nawet 2 – 3 dni)
  2. używamy naturalnej pektyny owocowej (np. takiej jak na zdjęciu poniżej)
  3. albo… używamy gotowego fixu, ale tu apeluję o rozwagę, wybierajmy produkty bez sorbinianu potasu (E 202), kwasu sorbowego (E 200) czy… oleju roślinnego utwardzonego (konfiturfix firmy Diamant)! Nie chcemy takich składników w domowych dżemach! W każdym niemal fixie pojawia się natomiast kwas cytrynowy (E 330) – jest on akceptowalny. To regulator kwasowości, którego jedyną wadą jest to, że spożywany w bardzo dużych ilościach (nie stosowanych w żywności) może zaburzać wchłanianie wapnia.
pektyna

dżem truskawkowy bez cukru – przepis

na 5-6 średniej wielkości słoiczków

  • ok. 2 kg truskawek – dojrzałych, słodkich, nie nadpsutych
  • szczypta soli
  • 2 łyżki naturalnej pektyny jabłkowej

Truskawki myjemy pod lodowatą wodą i obrywamy szypułki. Wkładamy do garnka i dosypujemy szczyptę soli. Dusimy aż owoce puszczą sok i lekko się rozpadną. Będzie to trwało od 30 do 60 minut.

W trakcie duszenia szykujemy słoiki – myjemy, wyparzamy i sprawdzamy czy wszystkie zakrętki pasują.

Pektynę stosujemy ją wg. instrukcji na opakowaniu. Ja zazwyczaj odlewam trochę soku, który puściły owoce studzę go i rozprowadzam w nim odmierzoną ilość proszku. Dolewam całość do garnka z dżemem i dokładnie mieszam (jeśli zrobią się grudki używam blendera).

Gotowy dżem przekładamy do przygotowanych słoików i dokładnie zakręcamy.

I teraz są dwie metody – albo dla większej pewności pasteryzujemy albo zdajemy się na los i po prostu odwracamy do góry dnem, przykrywamy grubym kocem i trzymamy tak aż do wystudzenia. Ja dżemy bez cukru zawsze pasteryzuję!

pasteryzacja przetworów

Pasteryzacja polega na podgrzaniu zakręconych słoików wraz z zawartością do temp. 85 – 90 st. C (w środku słoika). Ten proces ma na celu zabezpieczyć nasze przetwory przed kontaktem z powietrzem oraz drobnoustrojami, które mogły dostać się do środka w trakcie przygotowywania i nakładania przetworów.

Najprostsza wg. mnie metoda pasteryzacji, to ta “na sucho” czyli w piekarniku. Uwaga, ta metoda nie jest przeznaczona dla weków, czyli słoików ze szklanym wieczkiem i gumką (jak na zdjęciu poniżej).

pasteryzacja na sucho

  1. Zakręcone słoiki ustawiamy na blaszce i wstawiamy do piekarnika (gorące słoiki do gorącego, zimne do zimnego).
  2. Słoiki pasteryzujemy około 30 minut w temperaturze 100 – 130 st. C
  3. Wyłączamy piekarnik, słoiki wyjmujemy jak są już ostudzone.
  4. Zimne słoiki podpisujemy i chowamy głęboko 🙂
truskawki-bez-cukru

a o tym co dobrego mają w sobie truskawkami przeczytasz tu>> 

Biegnijcie po truskawki, to idealny moment na zrobienie z nich przetworów.

ZDROWE GRILLOWANIE – CO I JAK?

ZDROWE GRILLOWANIE – CO I JAK?

Prawidłowe grillowanie potraw jest jedną z zalecanych przez dietetyków metod obróbki potraw. Nie dość, że podczas tego procesu nie ma potrzeby używania dodatkowego tłuszczu, to jeszcze dodatkowo tłuszcz zawarty naturalnie w produkcie ulega w dużej mierze wytopieniu. Dania powinny więc być mniej kaloryczne i teoretycznie zdrowsze.

Teoretycznie… z drugiej bowiem strony mówi się, że potrawy z grilla są tłuste i kaloryczne, ciężkostrawne oraz rakotwórcze!

Dlaczego grillowane jedzenie może być niebezpieczne?

Podczas grillowania na tradycyjnym grillu węglowym wytapiany tłuszcz skapuje na rozżarzone węgle uwalniając m.in. dioksyny i furany (które sprzyjają rozwojowi nowotworów oraz mogą prowadzić do uszkodzenia systemów: rozrodczego, endokrynnego i immunologicznego). Jeśli do węgla lub brykietu dodamy podpałkę (lub starą gazetę z nadrukiem) jest więcej niż pewne, że nasz grillowany obiad będzie nafaszerowany całą gamą szkodliwych związków.

Jak zatem cieszyć się piękną pogodą spędzaną na łonie natury i przy okazji cieszyć się tradycyjnie polskim, ale i nieco zdrowszym posiłkiem z grilla?

Jaki grill?

Najlepszym rozwiązaniem, choć nie tak przyjemnym jak ruszt tradycyjny jest grill elektryczny lub gazowy. Podczas pieczenia na takim grillu omijamy proces spalania się węgla, brykietu, szkodliwej podpałki, a często także kolorowych gazet czy starego drewna nasączonego np. impregnatem. Innym plusem jest fakt, że ciepło rozprowadzane jest równomiernie więc eliminujemy ryzyko niedopieczenia mięsa w środku i przypalania na zewnątrz. To oczywiście nie to samo co spotkanie z przyjaciółmi pod chmurką przy o wiele bardziej popularnym tradycyjnym grillu.

Zatem… tym razem stawiamy na przyjemność i mamy tradycyjnego grilla 😉

pstrąg ryba grill

Jak zdrowo grillować?

1. Nie spiesz się rozpalając grilla.

Poczekaj, by podpałka się wypaliła do końca, także brykiet nie powinien się palić pełnym ogniem. Spalona skórka mięsa czy warzywa jest przyjemnie chrupiąca, jednak zawiera wiele szkodliwych związków, dodatkowo jest ciężkostrawna. Ta smacznie przypalona, chrupiąca skórka na wierzchu, to… rakotwórcze nadtlenki lipidowe, benzopiren, akrylamid czy wolne rodniki (sorry, musiałam).

2. Kładąc mięso na kratce podłóż pod nie płytę kamienną, matę teflonową lub ew. tackę aluminiową, na którą będzie skapywał wyciekający tłuszcz.

Skapujący na żarzące się węgle tłuszcz pali się wydzielając toksyczny dym, który jest wchłaniany przez mięso. Pamiętaj, że im tłustsze mięso, tym większe ryzyko powstawania tego typu związków (bo więcej tłuszczu się wytapia), dlatego bezpośrednio na kratce grilla kładź tylko produkty beztłuszczowe np. warzywa lub owoce.

3. Mięso czy ryby kładź na środku grilla, a nie na obrzeżu.

W ten sposób zmniejszasz ryzyko, że mięso będzie spalone na zewnątrz a surowe w środku (tu nie będzie trudnych nazw – może to po prostu grozić zatruciem pokarmowym).

4. Mimo że produkty z grilla częściowo tracą tłuszcz w trakcie obróbki, to warto jednak ostrożnie dobierać produkty do grillowania. Dbając o zdrowie zadbaj także o jakość mięsa. Zrezygnuj z tłustych kiełbas, boczku czy poprzerastanej tłuszczem karkówki. Kiepskim pomysłem (i wrogiem szczupłej sylwetki) jest również kaszanka, skrzydełka kurczaka czy żeberka.

Uwaga,

dioksyny przenikają przez owodnię i oddziałują na płód, zatem spożywanie dań grillowanych (jak również wdychanie dymu) w ciąży, to naprawdę słaby pomysł!

wrzuć coś na ruszt – mięso kontra warzywa

Zamiast tłustej karkówki czy kiepskiej jakości kiełbasy zdecydowanie zdrowiej i lżej położyć na tacce kurczaka (bez skóry), pierś indyka, chude kawałki cielęciny lub wołowiny, ryby lub owoce morza zabezpieczone specjalną kratką do grillowania ryb (łosoś, dorsz, pstrąg, krewetki).

Nie zapominajmy o warzywach, nawet jeśli naszym głównym posiłkiem będzie mięso wrzućmy na ruszt coś obok. Świetnie będzie pasował bakłażan lub cukinia>> z aromatycznymi ziołami, papryka, marchewka pokrojona w talarki, pomidor (duży w całości lub kiść koktajlowych), kolby kukurydzy, bataty pokrojone w grube plastry, młode ziemniaki, cebula, czosnek (w całości  główka), pieczarki, boczniaki lub kanie, jabłko, ananas (pokrojony w plastry), banany>> (w skórce!) czy tofu.

Warto też pokusić się o samodzielne przygotowywanie mieszanki przypraw do mięs. Gotowe mięsa z przyprawami są najczęściej silnie doprawione solą oraz związkami wzmacniającymi smak i zapach. Nie rzadko tylko po to, aby zatuszować zapach nieświeżego mięsa. Szykując się do grillowania warto już dzień wcześniej zająć się przyrządzeniem mieszanki ziół lub dzień przed grillowaniem natrzeć mięso oraz warzywa domową marynatą. Świeże zioła nie tylko dodadzą aromatu, ale będą też źródłem antyoksydantów, które przynajmniej częściowo będą niwelowały skutki działania wolnych rodników wytwarzanych w trakcie procesu grillowania.Przeczytaj więcej o antyoksydantach>>

Wartościowym dodatkiem do dań z grilla będzie także wysokiej jakości musztarda, np. domowa! Przepis na domową musztardę>>

cukinia z grilla

Marynaty na grilla do warzyw, ryb i mięs:

  1. musztarda, ocet balsamiczny, oliwa, rozmaryn/tymianek/majeranek, ewentualnie czosnek i miód (do większości warzyw i tłustych mięs np. karkówki)
  2. sok z cytryny, białe wino, gałka muszkatołowa, olej/oliwa, czerwony pieprz, sól (do ryby)
  3. czosnek, ocet winny, oregano, tymianek, oliwa, sól, pieprz (do drobiu, schabu)
  4. koncentrat pomidorowy, pikantny keczup, papryczka chilli, czosnek, sól (do karkówki)

nie samym mięsem żyje człowiek

Żeby nie napisać, że człowiekowi mięso w ogóle nie jest potrzebne do życia!! 😉 Pamiętamy jednak, by do kiełbaski czy kurczaka z grilla dodać sporą porcję, najlepiej surowych warzyw. Zawarte w świeżych warzywach antyoksydanty zniwelują chociaż po części działanie wolnych rodników!

Czym popić danie z grilla?

Mięsa z grilla zazwyczaj są ciężkostrawne i kaloryczne, alkohol również… Razem mogą tworzyć mieszankę wybuchową, kończącą się niestrawnością czy bólami brzucha (nie wspominając o bombie kalorycznej). Dlatego przy wyborze alkoholu warto kierować się rozsądkiem. W prawdzie jeden kieliszek czerwonego wytrawnego wina czy małe piwo nikomu jeszcze nie zaszkodziły (chyba), jednak zanim zaczniemy pić odpowiedzmy sobie na pytanie czy ten pierwszy będzie także ostatnim? Warto pamiętać, że istnieje coś takiego jak wino bezalkoholowe czy piwo, ale to chyba bardziej popularny napój. Takie napoje są mniej kaloryczne i zdecydowanie lżej strawne. Do tłustych i ciepłych potraw można też wybrać nietypowo, bo herbatę – czarną bądź też owocowo-ziołową. Filiżanka takiego naparu wspomoże żołądek w nierównej walce z grillowanymi mięsami.

wino bezalkoholowe

Na zdrowie 🙂

RZODKIEWKI – WARTOŚCIOWA PRZEKĄSKA

RZODKIEWKI – WARTOŚCIOWA PRZEKĄSKA

Soczyste, chrupiące, orzeźwiające, lekko lub całkiem konkretnie ostre, jako przekąska, dodatek do sałatki, kanapki, dipu. Uwielbiam rzodkiewki, zawsze i w każdej konfiguracji 🙂

Jeśli dodamy do tego fakt, że są niskokaloryczne i mają całkiem pokaźną zawartość dobroczynnych składników, to mamy zestaw idealny!

rzodkiewki

rzodkiewki na piękne włosy

Zawartość siarki, minerału piękności wzmacnia włosy i pobudza ich wzrost oraz przyspiesza metabolizm. (pod tym linkiem przeczytasz więcej co jeść, aby mieć mocne włosy).

To właśnie między innymi siarka sprawia, że niektórzy jeść rzodkiewki nie mogą. Siarka powoduje bowiem wzdęcia, nieprzyjemne odbijania i siarkowy zapach z ust.  Siarka działa też przeciwzapalnie i przyspiesza regenerację chrząstek stawowych.

Poza siarką w rzodkiewce znajdziemy też potas, mangan i magnez oraz witaminę C.

rzodkiewki – ostry smak

Olejek gorczycowy (musztardowy) nadaje charakterystyczny ostry smak rzodkiewce – jego zawartość jest uzależniona od rodzaju rzodkiewki. Pobudza wydzielanie żółci i łagodzi objawy zgagi, działa też bakteriobójczo. Olejek gorczycowy ma działanie nawilżające i regenerujące – jest powszechnie stosowany w kosmetyce.

Rzodkiewki, to także sycący błonnik, który wspomaga regulację przemiany materii. Mają właściwości moczopędne oraz pobudzają apetyt – dlatego warto podawać je niejadkom! Ze względu na połączenie pewnych ilości żelaza i witaminy C wspomagają także leczenie anemii.

Są dostępne cały rok i mogą być doskonałą przekąską między posiłkami, ale to właśnie teraz są najlepsze i najtańsze 🙂rzodkiewki wartość odżywczafot. Łukasz Echeński